Przed rozkochaniem się w Biblii istotne były dla mnie rekolekcje i obóz ewangelizacyjny. Rekolekcje Szkoły Nowej Ewangelizacji czy Wspólnoty Galilea (bazowe: Nowe Życie, Emaus, Jan) odegrały ważną rolę nie tylko w moim życiu, ale także wielu osób, z którymi rozmawiałem – przede wszystkim świeckich, lecz także katechetów i duchownych.
Inni wiele zawdzięczają duchowości ignacjańskiej, gdzie wszystko zaczyna się od tzw. fundamentu. Na mapie rekolekcji nie sposób też pominąć Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów, prowadzonego przez ks. Krzysztofa Wonsa SDS, i praktyki lectio divina, pozwalającej, podobnie jak duchowość ignacjańska, wejść głębiej w Słowo Boże. Kilka lat temu, gdy jeszcze nie byłem członkiem wspólnoty wierzących, właśnie rekolekcje Nowe Życie i Jan okazały się dla mnie początkiem nowego życia, o którym mówi Bóg: Jeżeli więc ktoś jest w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe (2 Kor 5, 17).