Nowy numer! zamów teraz

 

środa, 01 kwiecień 2015 13:04

Uciec z nierealnego świata

Komputer i internet są dziś narzędziami niezastąpionymi w pracy wielu ludzi. Niosą też jednak potencjalne zagrożenia i pułapki. Łatwość dostępu do wszelkich treści, w tym szkodliwych i niebezpiecznych, jest nieporównywalna z tym, co było wcześniej. Istnieją strony i gry, które oprócz diabelskiej ornamentyki mają opcję podpisywania cyrografu jako warunek uczestnictwa. Jak świadczą księża egzorcyści, są to realne wrota inicjacji. Sytuacja ta wymusza opracowanie nowego podejścia do wielu problemów, nowych sposobów reagowania.

Sfera internetu, gier ma dodatkowo silny wpływ uzależniający, który może prowadzić do autodestrukcji jak narkotyki. Uzależnienie od grania na komputerze jest dziś tak powszechne, że nikogo już nie dziwi. Istnieje jakiś paraliż woli, który każe ludziom alienować się ze świata realnego na długie godziny. Dopiero refleksja po latach spędzonych na graniu odsłania przestrzenie pustki. Człowiek zaczyna dostrzegać, że zmarnował wiele godzin życia. Podejmuje oczywiście próby porzucenia nałogu, ale nie zawsze są one skuteczne.

Wielu byłych nałogowych graczy wskazuje, że jedynym wyjściem z uzależnienia jest całkowita abstynencja od gier. Podobnie jak w przypadku alkoholizmu czy nikotynizmu. Jeśli dopuści się choćby minimalną przerwę w abstynencji, natychmiast wraca wielodniowy czy wielotygodniowy ciąg. Niektórzy potwierdzają, że najlepszym sposobem na zerwanie pęt zniewolenia jest modlitwa. Na Boga zawsze można liczyć, a Jego pomoc – jeśli zostanie właściwie przyjęta – jest skuteczna. Pomoże umocnić wolę, by człowiek bardziej panował nad swym czasem i życiem.

Modlitwa stanowi pozytywny budulec, który powoli wypiera złe przyzwyczajenia, wyobrażenia i myśli – zgodnie z powiedzeniem, że jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu. Człowiek żyjący modlitwą i duchem spraw Bożych weryfikuje swoje wartościowanie i postrzeganie świata w ogóle. Po jakimś czasie sam widzi to, czego wcześniej nie dostrzegał: że wiele zajęć, którym się z pasją oddawał, to zwykła marność niewarta poświęcenia czasu. Wiele osób potwierdza, iż w bardzo trudnym okresie wyrywania się z nałogów pomocna jest np. modlitwa różańcowa, oczywiście systematyczna, codzienna. Są liczne świadectwa osób, które otrzymały niezwykłe łaski, odmawiając nowennę pompejańską. Modlitwa ta, choćby z racji czasu, jaki trzeba codziennie na nią poświęcić (cztery części różańca), wypełnia ludzką przestrzeń Bożą treścią, w świetle której te niewłaściwe będą musiały się wypalić, bo nie sposób godzić jednego z drugim.

Dział: Od naczelnego
środa, 01 kwiecień 2015 09:42

Numer 32 ( kwiecień 2015)

Numer 32 ( kwiecień 2015)
  1. Artur Winiarczyk - Uciec z nierealnego świata
  2. Antoni Ignasiński - Jasne strony gier komputerowych
  3. Piotr - Przestrzeń w której mogłem panować
  4. Ks. dr Mariusz Gajewski SJ - Wygrać za wszelką cenę
  5. Tomek - Ważniejsza niż dziewczyna
  6. Dr Mariusz Błochowiak rozmawia z o dr Rafałem Nizińskim OCD - W uwolnieniu najbardziej pomaga szczerość nawrócenia
  7. Tomasz Liszkowski - Demoniczne gry komuterowe
  8. Jerzy Świdziński - Święty Hermenegild
  9. Dr Wincenty Łaszewski - Dlaczego cierpią niewinni?
  10. Ks. dr Paweł Maciąg - "Ukrzyżowana" z Balasaru
  11. Monika Dobrogowska - Komputerowy narkotyk
  12. Grzegorz Górny - Wojna o życie trwa
  13. Przeglad mediów
  14. Dr Roman Zając - Azazel Belial, książe Jawanu
  15. Dr Paweł Sokołowski - Zmartwychwstanie nie mogło być oszustwem
  16. Dr Paweł Sokołowski rozmawia z dr Iwoną Uflik-Jaworską - Wirtualna przemoc. Realne konsekwencje
  17. Juliusz Gałkowski - Ucieczka w krainę marzeń
  18. Ks. dr Marek Chmielewski - Wolność w Chrystusie
  19. Grzegorz Kasjaniuk - Muzyka The Doors
  20. Prof. Kimberly Young - Zasadykorzystania z mediów elektronicznych przez dzieci i młodzież

 

Ten i inne numery do kupienia w naszym sklepie internetowym.

 

 

Jest już też dostępna wersja cyfrowa. 

 

Grywałem we wszelkiego rodzaju tzw. strzelanki, w których wygrywa się wtedy, gdy pierwszy pociągniesz za spust. Nie miało dla mnie znaczenia, czy trzymam w ręku piłę, gwoździarkę czy też karabin plazmowy. Nie zdawałem sobie także sprawy z tego, że obrazy tryskającej na wszystkie strony krwi stawały się dla mnie zupełnie normalne – przyznaje w 32 numerze Miesięcznika Egzorcysta (kwiecień 2015), poświęconym grom komputerowym, Tomek, któremu Bóg pomógł uwolnić się od uzależnienia od gier. W swoim świadectwie zatytułowanym „Ważniejsza niż dziewczyna” dodaje również: w jednej z gier strategicznych kierowałem siłami zła, by zniszczyć królestwo dobra […] w innej grze pełniłem funkcję boga, opiekującego się swoim ludem, który go czci.

„Zwykłe” zastrzelenie przeciwnika stało się czymś nudnym dla graczy […] w wielu grach można nie tylko zabijać, ale również znęcać się nad przeciwnikami, stosować wymyślne tortury, okaleczać ciała przy użyciu różnych narzędzi. Możliwe jest np. palenie żywcem, wysadzanie w powietrze, odcinanie głowy lub kończyn za pomocą maczety albo piły, rozjeżdżanie pędzącym samochodem – mówi dr Iwona Ulfik-Jaworska z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w wywiadzie dr. Pawła Sokołowskiego „Wirtualna przemoc, realne konsekwencja”.

Gry komputerowe to ogromna gałąź przemysłu rozrywkowego, generująca potężne zyski dla ich producentów – podkreśla Monika Dobrogowska w artykule „Komputerowy narkotyk”. Zwraca również uwagę, że producenci gier zatrudniają „specjalistów od uzależnień”. Osoby te mają pomagać w konstruowaniu gier, które w jak największym stopniu „przywiążą” do siebie użytkownika. Działanie to twórcy gier podejmują z pełną premedytacją.

Własny ojciec skazał go na ścięcie w Wielki Piątek 13 kwietnia 586 r. – historię świętego Hermenegilda, syna króla Wizygotów Leowigilda, przywołuje Jerzy Adam Świdziński. Męczeńska śmierć królewicza nie poszła na marne, bo dręczony wyrzutami sumienia król prosił biskupa Leandra, aby nawrócił z błędnej drogi jego drugiego syna, Rekkareda. Jego powrót na łono Kościoła […] doprowadził do konwersji całego społeczeństwa wizygockiego na katolicyzm.

Co posługa egzorcysty wnosi do życia naukowego? A co wnosi bycie naukowcem do posługi egzorcysty? Co najbardziej pomaga w uwolnieniu osoby zniewolonej bądź opętanej? Czy kapłani, którzy nie są egzorcystami mogą pomagać osobom zniewolonym? Czy klerycy powinni być wprowadzani w pomoc egzorcystom? Na te i wiele innych pytań odpowiedzi

udziela o. dr Rafał Sergiusz Niziński OCD, egzorcysta, w wywiadzie dr. Mariusza Błochowiaka zatytułowanym „W uwolnieniu najbardziej pomaga szczerość nawrócenia”.

Jakie znaczenie ma fakt, że Jim Morrison przebywał w towarzystwie wiedźmy, delektował się szamanizmem i był w centrum okultystycznego rytuału? Grzegorz Kasjaniuk, krytyk muzyczny, dziennikarz i publicysta, odpowiada w artykule „Muzyka The Doors – nad krawędzią przepaści” na pytanie Czytelników: Czy muzyka The Doors jest zagrożeniem duchowym? Czy to może „szukanie diabła” tam, gdzie go nie ma?

Ponadto w numerze m.in. o kłamstwie faryzeuszy, iż uczniowie wykradli ciało Jezusa z grobu; o św. Aleksandrynie, która przez 13 lat przyjmowała tylko Komunię Świętą; o filmie Giacoma Campiottiego pt. „Biała jak mleko, czerwona jak krew”, będącym pogłębioną refleksją nad tajemnicą życia i śmierci, nad tym, co ważne i mniej ważne; o kampanii billboardowej „Konkubinat to grzech. Nie cudzołóż!”; o akcji „WYLOGUJ SIĘ DO ŻYCIA… a robi się to TAK!”, adresowanej do uczniów szkół gimnazjalnych i średnich; a także zasady bezpiecznego korzystania z mediów elektronicznych przez dzieci i młodzież.

Dział: Miesięczniki
środa, 01 kwiecień 2015 13:19

Jasne strony gier komputerowych

Jasne strony gier komputerowych

Do przeszłości należą czasy, kiedy gry komputerowe kojarzono wyłącznie z ogłupiającym powtarzaniem tych samych czynności. Powoli zaczyna się patrzeć na nie przez pryzmat zalet dla realnego świata.

 

W wielu środowiskach gry komputerowe uznaje się za prostą i niekiedy bezwartościową rozrywkę. Jest w tym dużo racji, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę to, iż wiele gier prezentuje antywartości i antybohaterów, a ich fabuła koncentruje się na przemocy, agresji oraz destrukcji. Powszechnie znane jest też zjawisko uzależnienia od gier komputerowych, niszczenia przez nie relacji rodzinnych i społecznych. Są jednak powody, by wirtualnej rozrywki nie oceniać zbyt jednostronnie. Okazuje się bowiem, że gry komputerowe zaczynają wywierać pewien pozytywny wpływ na obszary, które do tej pory niewiele z nimi miały wspólnego.

 

Zdrowie

 

Już dawno zauważono, iż gry (nie tylko komputerowe) pomagają dzieciom chorym lub poszkodowanym w wypadkach. Zaangażowanie w nie odciąga uwagę od bólu i dyskomfortu, a przenosi w inną rzeczywistość, w której można doświadczyć pozytywnych emocji czy satysfakcji. Wiele szpitali zachęca nawet dzieci i osoby poddawane bolesnemu leczeniu do grania. Mark Griffiths z Uniwersytetu Nottingham, badając oddziaływanie gier komputerowych na najmłodszych, stwierdził, że dobrze wpływają one na dzieci z problemem koncentracji. Pomagają im także uzyskać więcej umiejętności społecznych. Dodatkowo skłaniają do szybkiego podejmowania decyzji i wyrabiają w dzieciach tę umiejętność. Wiele oddziałów szpitalnych używa też gier komputerowych do fizjoterapii. Pomagają one dzieciom podczas rehabilitacji, poprawiając ich koordynację ruchową. Co ciekawe, wykorzystuje się je też w psychoterapii osób dorosłych. Okazuje się, że wielokrotne skonfrontowanie weterana wojennego z Iraku czy Afganistanu, cierpiącego na stres pourazowy, z elementami, które towarzyszyły traumatycznej sytuacji (np. dźwięk silnika pojazdu wojskowego, odgłosy strzałów, obrazy nadlatujących helikopterów), oswaja go z tą sytuacją i w efekcie wyrabia w nim odporność psychiczną, pozwalającą zwalczyć problem. Gry komputerowe, realistycznie oddające sytuację wojny, są w tym przypadku nieocenione

 

Całość artykułu dostępna w wersji papierowej miesięcznika

środa, 01 kwiecień 2015 13:40

Przestrzeń w której mogłem panować

Przestrzeń w której mogłem panować

Ze znajomym grywałem od wieczora do godziny piątej lub szóstej rano. Kiedy on szedł spać, łączyłem się z graczami ze Stanów Zjednoczonych, którzy jeszcze nie spali, lub z Korei Południowej, którzy właśnie wstali, i grałem dalej – czasem nawet do godziny dziewiątej rano.

 

Choć nie pamiętam dokładnie dnia ani miesiąca, kiedy zacząłem grać, przypominam sobie doskonale pewien wieczór. Szedłem już spać, kiedy tata wyciągną jakąś maszynę i położył ją na kuchennym stole. Obserwowałem tatę przez lekko uchylone drzwi mojego pokoju. Nie byłem pewien, co to za maszyna. Nie wierzyłem, że może to być komputer, gdyż wówczas wydawał mi się dobrem nieosiągalnym. Było to zarazem moje największe pragnienie. A czyż największe pragnienia mogą się spełniać? Nazajutrz wszystko stało się jasne. Ową maszyną okazał się komputer! Byłem ogromnie podekscytowany. Czekałem, aż będę go mógł mieć na chwilę dla siebie. Nie sądziłem wówczas, że z komputerami zwiążę całe moje życie.

 

Najważniejsze było współzawodnictwo

 

Moja przygoda z grami komputerowymi zaczęła się w siódmej klasie szkoły podstawowej. Rodzice kupili komputer, abym razem z rodzeństwem mógł go poznawać. Początkowo oprogramowanie było bardzo skromne i sprowadzało się do prymitywnego edytora tekstowego wraz z narzędziem do pisania prostych programów. Jednak w niedługim czasie do domu zaczęły napływać gry komputerowe. Czasem kupował je tata, a czasem wymieniałem się nimi z kolegami. W tamtym czasie gry były zapisywane na kasetach magnetofonowych. Ładowały się bardzo długo i pod wieloma względami były proste. Wciągały mnie jedynie na krótki czas. Szybko poznawałem ich zasady i traciłem nimi zainteresowanie. Pokonanie komputerowego przeciwnika nie sprawiało mi większej radości. Czas spędzałem wówczas nie tylko na graniu, ale również na poznawaniu podstaw programowania. 

Całość artykułu dostępna w wersji papierowej miesięcznika

środa, 01 kwiecień 2015 13:44

Wygrać za wszelką cenę

Wygrać za wszelką cenę

Niektóre popularne gry komputerowe pełne są satanistycznej i okultystycznej symboliki. Wprowadzając w nieznane wymiary duchowe, stają się prawdziwą szkołą magii. Niestety, ich użytkownicy przeważnie nie zdają sobie z tego sprawy.

 

Nie jest tajemnicą, że treści promowane przez niektóre gry komputerowe w coraz większym stopniu nasączone są antywartościami. Demoralizują one oraz dezorganizują świat wartości pozytywnych, a przez to narażają dzieci i młodzież na społeczne wykolejenie i uwikłanie w praktyki okultystyczne. O ile problem występowania przemocy w grach komputerowych od dłuższego czasu dyskutowany jest przez media oraz środowiska uniwersyteckie i wychowawcze (zresztą słusznie), o tyle kwestie obecności w nich treści o charakterze magicznym, okultystycznym i antyreligijnym zdają się być marginalizowane. Wirtualna rozrywka z coraz większym wyrafinowaniem promuje przemoc okraszoną bogatą symboliką okultystyczną, a także wprowadza gracza w wątki fabuły odwołujące się do magii i czarów. W grach komputerowych na porządku dziennym są znaki spotykane w różnych grupach satanistycznych, np. pentagram, odwrócony krzyż, ołtarz, mroczne kaplice, trupie czaszki, szkielety i mroczne mogiły.

 

Przemoc i okultyzm

 

Idee przemocy i okultyzmu promuje gra o wymownym tytule „Dark Messiah of Might and Magic”. Gra stanowi swoistą satyrę na przekonania religijne. Słabą stroną gry – jak dowiadujemy się z recenzji, zamieszczonej na portalu poświęconym grom – jest ograniczona możliwość stosowania okultystyczno-magicznych technik w celu eliminacji przeciwników. Fakt ten rozczarowuje wielu graczy, dla których samo zabijanie stało się nudne. Ponieważ gra zdecydowanie promuje rozwiązania siłowe, gracz nie ma motywacji do stosowania zaklęć magicznych, które wizualnie – od strony graficznej – urozmaicają grę. Te „słabe” strony gry sprowadzają się do tego, że zabijanie niektórych przeciwników jest nieopłacalne, bo nie przynosi pożądanych punktów doświadczenia. Są „na szczęście” także „mocne” strony, jak możliwość zabijania przeciwników na różne sposoby i przyglądania się ich umieraniu.

 

Całość artykułu dostępna w wersji papierowej miesięcznika

środa, 01 kwiecień 2015 15:52

Ważniejsza niż dziewczyna

Ważniejsza niż dziewczyna

Bardziej ufałem tym, którzy kryli się za postaciami w grze niż tym, których raz po raz widywałem w realnym świecie… Nawiązywałem znajomości z ludźmi, których nigdy nie spotkałem, lecz czułem, że mógłbym skoczyć za nimi w ogień!

 

 

Od najmłodszych lat byłem zapatrzony we wszelkie kolorowe obrazy wyświetlane w telewizorze, pochłaniałem zwłaszcza kreskówki emitowane na angielskojęzycznym kanale Cartoon Network. Z biegiem czasu wchłaniałem coraz więcej treści przekazywanych przez obraz. Mój kontakt z grami zaczął się od wspólnego przesiadywania ze znajomymi przed podłączoną do telewizora konsolą, na której można było uruchomić różnego rodzaju gry platformowe, bijatyki, tzw. strzelanki. W czasach szkoły podstawowej, kiedy komputery i konsole były już dość popularne, rozpoczęła się rywalizacja między moimi rówieśnikami z klasy i kolegami z osiedla. Wymienialiśmy się doświadczeniem, grami, chwaliliśmy się, kto jest najlepszy w danej grze. Granie pochłonęło mnie tak bardzo, że coraz rzadziej starałem się o inne formy spędzania czasu, a podczas spotkań ze znajomymi ważniejsza była gra niż oni. Z czasem bardzo popularne stały się gry FPP/FPS (First-Person Perspective/First-Person Shooter), w których „patrzymy” oczami głównego bohatera, a w obu rękach trzymamy najczęściej jakąś broń. Do moich ulubionych gier należały wówczas: „Wolfenstein”, „Hexen”, „Heretic”, „DOOM”, „Duke Nukem 3D” i „Quake”. Dziś uznaję te gry za totalne marnotrawstwo czasu.

 

Pamiętaj, masz zakaz grania!

 

Tata pracował i często późno wracał do domu. Mamę pochłaniały obowiązki domowe, więc częściowo było jej nawet na rękę, że siedzę w miejscu i nie musi się przejmować tym, co robię. Z czasem rodziców zaniepokoił jednak fakt, iż zbyt dużo czasu poświęcam na oglądanie telewizji lub granie. Często dostawałem szlaban na tego typu rozrywki. Zdarzało się też, że wychodząc do sąsiada, słyszałem upomnienie mamy: Pamiętaj, masz zakaz grania! Pozostawało mi jedynie patrzeć, jak mój znajomy gra w naszą ulubioną grę. Szybko zacząłem kombinować i wymyślać różne sposoby, za pomocą których mógłbym złagodzić karę lub „uzbierać” zapas zaufania. Dzisiaj wiem, że była to forma manipulacji rodzicami, dokonywana przeze mnie, by tylko usiąść przed komputerem. Nie pamiętam, abym musiał przekonywać rodziców do jakiegoś rodzaju gry. Tematyka moich gier była im zupełnie obca i w ogóle jej nie kontrolowali. Teraz mogę powiedzieć, że ja również jej nie kontrolowałem. Grywałem w to, w co grali moi rówieśnicy. Doszło nawet do tego, że gdy znajomy przyniósł grę erotyczno-pornograficzną, również się nią zafascynowałem.

 

Cały artykuł dostępny w papierowej wersji miesięcznika

środa, 01 kwiecień 2015 16:10

Demoniczne gry komputerowe

Demoniczne gry komputerowe

Przesadą jest mówienie, iż wszystkie gry komputerowe są niebezpieczne. Nie ma jednak przesady w stwierdzeniu, że część gier skupia się na fascynacji Złym…

 

Wielu ludzi zatraciło czułość, cierpliwość, delikatność, wrażliwość, szacunek wobec życia, a także zobojętniało na sprawy wiary i Kościoła. Byli oni „wychowywani” przez gry komputerowe. Wirtualny świat oferował im magię, okultyzm i satanizm. Obcowali z wirtualnym, ale demonicznym „sacrum”.

 

„Dungeon Keeper”

 

Wydana w 1997 r. gra „Dungeon Keeper” jest grą strategiczną, utworzoną w technologii 3D. Gracza wita film, w którym rycerz w lśniącej zbroi włamuje się do lochów zamieszkanych przez potwory w celu zagrabienia ich skarbu. Po zabiciu kilku trolli i dotarciu do skarbca rogaty rozpruwacz odcina mu głowę. Fabuła jest przewrotna! Użytkownik wciela się w złego strażnika lochów, atakowanego przez dobrych „bohaterów”. Trzeba ich pozabijać, by zaznać nieco spokoju. To swoiste odwrócenie ról sugeruje, iż gracz powinien wyrażać współczucie dla bezkarnie atakowanych i okradanych potworów. W samym lochu podstawową „jednostką”, będącą na usługach użytkownika gry, jest chochlik (złośliwy duszek). Następnie można mieć do dyspozycji m.in.: pączkującego demona, czarnoksiężnika, trolla, szkieletora, orka, czarną damę, demona żółciowego, smoka, ducha, ogara piekieł, wampira i wreszcie wspomnianego wcześniej rogatego rozpruwacza. Szczególną uwagę przykuwają takie stwory, jak demon żółciowy czy czarna dama, uwielbiająca torturować oraz czerpiąca przyjemność z bycia torturowaną, a także rogaty rozpruwacz. Ten ostatni stwór, najsilniejsza postać w grze, wygląda jak diabeł z kosą. Co ciekawe, rogaty rozpruwacz jest jedyną postacią, która nie przychodzi do lochu sama, z tzw. wejścia, skąd przybywają inne potwory. Aby pojawił się rogaty rozpruwacz, należy z własnych stworów złożyć w świątyni ofiarę według określonego przepisu gląda jakby oczami tego stwora). Kolejny czar to „oko zła” – przez chwilę ukazuje ono to, co mieści się na niedostępnym dla gracza obszarze. „Przymus” to z kolei zaklęcie, które przyspiesza działanie stworów i zmusza je do ciągłego wykonywania prac tak długo, jak długo trwa zaklęcie. W grze nie brakuje również innych detali. Po „opętaniu” dowolnego stwora można zobaczyć na ścianach lochu różne symbole, m.in. rzeźby nagich kobiet.

 

Cały artykuł dostępny w papierowej wersji miesięcznika

Święty Hermenegild - skazany na śmierć przez ojca

Królestwo Toledańskie Wizygotów weszło w okres swojej świetności wraz z objęciem w 569 r. rządów przez Leowigilda, który dążył do umocnienia władzy królewskiej i jedności politycznej państwa. Jedność tę jednak chciał osiągnąć za wszelką cenę, nawet za cenę śmierci własnego syna...

 

Katolicyzm w Hiszpanii narodził się w VI w. za sprawą mało znanego świętego. Kiedy na Zachodzie upadało Imperium Rzymskie pod naporem m.in. plemion germańskich, większość z nich dość szybko przyjęła chrześcijaństwo, choć przeważnie z rąk heretyckich biskupów ariańskich. Na Półwyspie Iberyjskim prym wiedli Wizygoci, którzy pojawili się tu już w początkach V w. Na dobre osiedlili się jednak dopiero ok. 100 lat później, po tym, jak w 507 r. ponieśli pod Vouillé (obecnie zachodnia Francja) druzgocącą klęskę z rąk frankijskiego króla Chlodwiga I i sprzymierzonych z nim Burgundów. W wyniku porażki zostali zmuszeni do wycofania się z terytoriów południowej Francji, przekroczenia Pirenejów i założenia nowego państwa ze stolicą w Toledo.

 

Koronowany królewicz

 

Żoną Leowigilda była Teodozja, katoliczka, córka Seweriana z Kartaginy, słynnego ojca aż czterech świętych (Leandra, Izydora z Sewilli, Fulgencjusza i Florentyny). Teodozja urodziła królowi dwóch synów – Hermenegilda i Rekkareda. Leowigild ożenił się ponownie, tym razem z zagorzałą arianką Goswinatą. Gdy chłopcy dorośli, władca postanowił zabezpieczyć rządy dla dynastii. Stąd też jeszcze za swego życia koronował obu synów i przekazał każdemu po jednej dzielnicy królestwa. Hermenegild zarządzał Betyką, czyli południową częścią państwa, ze stolicą w Sewilli. Ożenił się z Ingundą, córką frankijskiego króla Zygberta. Żona Hermenegilda, katoliczka, nie ustawała w próbach nawrócenia męża na prawowitą wiarę. Udało się jej to dzięki wsparciu biskupa Sewilli Leandra. W 579 r. Hermenegild przyjął chrzest katolicki. Na decyzję tę żywo zareagował jego ojciec. Odebrał synowi tytuł królewski i wydał dekret zakazujący komukolwiek przechodzenia na katolicyzm. Ponadto zwołał synod, na którym zmusił podległych mu biskupów do zatwierdzenia wydanej uchwały, i rozpoczął prześladowanie katolików. Hermenegild, mimo nawoływań ojca, nie tylko nie porzucił przyjętej wiary, ale postanowił stanąć na czele buntu broniącego katolicyzmu oraz osób prześladowanych z jego powodu. 

 

Cały artykuł dostępny w papierowej wersji miesięcznika

środa, 01 kwiecień 2015 16:22

Dlaczego cierpią niewinni?

Dlaczego cierpią niewinni?

Słowa Matki Najświętszej z Fatimy zapowiadają cierpienie ludzi niewinnych: dobrzy będą męczeni. Czy sprawiedliwe jest, by w odpowiedzi na zło, które  zalewa świat, cierpienie miało spaść na ludzi niewinnych, dobrych?

 

Czy to nie źli ludzie powinni cierpieć za swe złe czyny? Przecież taka jest logika Boża, zakładająca misterium oczyszczenia po śmierci – czyściec jest przejawem Bożego Miłosierdzia wobec ludzi grzesznych, którzy zostają poddani oczyszczającemu cierpieniu. Dlaczego ma cierpieć Ojciec Święty? Dlaczego w trzeciej części tajemnicy fatimskiej oglądamy wielką rzeszę kapłanów, osób zakonnych i ludzi świeckich, idących wiernie za biskupem Rzymu, ludzi, którzy za chwilę przemienią się w orszak męczenników? Cały ten problem można zawrzeć w pytaniu: dlaczego muszą cierpieć także niewinni?

 

Powód smutku Maryi

 

Tajemnica fatimska przerasta nasze rozumienie Boga i świata. Nawet ujawnienie jej trzeciej części nie wyjaśniło największych zagadek Bożych planów. Wśród ostatnich zapisków siostry Łucji były refleksje nad lipcowym objawieniem – tym, w którym Maryja przekazała dzieciom trzyczęściową tajemnicę o opanowaniu świata przez zło, męczeństwie dobrych i ratunku, który Bóg daje nam w Jej Niepokalanym Sercu. Była tam też mowa o poście. Nie każde cierpienie ma moc oczyszczania. Bo gdy w objawieniach fatimskich Matka Boża płacze, Jej smutek i łzy mają tylko jedno źródło: odejście ludzi od Boga, zagrażające ich wiecznemu cierpieniu. Dlatego Maryja nie zatrzymuje się nad cierpieniami doczesnymi, nad prześladowaniami, które nie prowadzą piekła. Matka Najświętsza płacze dlatego, że wielu ludzi idzie na wieczne potępienie. Płacze z powodu ich cierpienia, bo ono nie ma sensu, lecz jest wieczną przegraną, która nie owocuje dobrem, nawróceniem, zmianą życia, zbliżeniem się do Boga. Bóg nie może wykorzystać tego cierpienia. Ono oddala od Boga na wieki. Może cierpienie dobrych jest potrzebne, aby ludzie źli nie wpadli w otchłań piekła? Może dzięki męczeństwu niewinnych tamci zostaną ocaleni od śmierci na wieki i otrzymają łaskę cierpienia, które oczyszcza? Tylko… czy my im życzymy Nieba? Czy za straszliwe zło, jakiego tutaj się dopuszczają, nie chcemy dla nich wiecznego piekła? Czy nie mówimy: Niech ich piekło pochłonie!? Tak oto mamy okazję do zweryfikowania naszej wiary. Może tylko pozornie jesteśmy uczniami Chrystusa, który chciał, aby wszyscy, także ci najgorsi, zostali zbawieni?

 

Cały artykuł dostepny w papierowej wersji miesięcznika

środa, 01 kwiecień 2015 16:37

"Ukrzyżowana" z Balasaru

"Ukrzyżowana" z Balasaru

Każda próba spożycia posiłku kończyła się wymiotami. Jedynie przyjęcie Komunii Świętej nie stanowiło dla Aleksandry trudności. Konsekrowana hostia była dla niej jedynym pożywieniem przez ponad 13 lat.

 

Podczas ekstazy Aleksandry w grudniu w 1947 r. Jezus powiedział: Niedawno minął wiek, odkąd posłałem do tej umiłowanej parafii krzyż jako znak twojego ukrzyżowania. Krzyż był gotowy, brakowało jeszcze ofiary. Była ona jednak przewidziana w boskich planach: byłaś nią ty. W 1832 r. w Balasarze w Portugalii pojawił się tajemniczy krzyż na ziemi, jak gdyby usypany z innej ziemi niż występująca w okolicy. Mistyczną przygodę Aleksandry z Jezusem ponad wiek wcześniej poprzedził ten właśnie znak. Aleksandra (właściwie Alexandrina) Maria da Costa urodziła się 30 marca 1904 r. w Balasarze. Mieszkała w dzielnicy, którą nazywano Kalwarią. Od 1935 r. przekazywała światu orędzie Chrystusa, które dotyczy poświęcenia ludzkości Niepokalanemu Sercu Maryi. W mistyczny sposób przeżywała Mękę Pańską, cierpiała i bardziej kochała, by ofiarą wypraszać zbawienie dla grzeszników.

 

Cierpienie za nawrócenie

 

Aleksandra była zwykłą, młodą, pobożną dziewczyną. W Wielką Sobotę 1918 r. doszło do pewnego zdarzenia. Oto z obawy przed zgwałceniem i w obronie swej czystości uciekała przed napastnikami, skacząc z okna wychodzącego na ogród. Konsekwencje tego skoku niedługo się ujawniły i wpłynęły na przyszłość dziewczyny. Po siedmiu latach bolesnej terapii, w ciągu której stan Aleksandry ciągle się pogarszał, została unieruchomiona i przykuta do łóżka na następne 30 lat, które stały się dla niej czasem przeżywania męki Jezusa Chrystusa i dojrzewania w wierze. Przyszła mistyczka wielokrotnie prosiła Boga o łaskę wyzdrowienia. W końcu nadszedł w jej życiu moment, kiedy zaakceptowała wolę Bożą. Stała się więźniem łóżka, ale jej myśli biegły ku Jezusowi, który jest więźniem tabernakulum. Aleksandra zrozumiała, że jej misją jest cierpienie. Pojęła też, że ofiarowane Jezusowi ma wielką wartość odkupieńczą. Zamiast prosić o uzdrowienie, zaczęła zatem prosić o cierpienie i o to, by umiała cierpieć z miłością. W swym wnętrzu słyszała głos Jezusa, by ofiarowywać cierpienie za grzeszników.

 

Cały artykuł dostępny w papierowej wersji miesięcznika

Strona 1 z 2

W naszej księgarni

  • thumbGdy wydawać się będzie, że zło już zwyciężyło, będzie to znak nadejścia mojej godziny, kiedy Ja, w sposób cudowny, zrzucę z tronu nadętego pychą i przeklętego na wieki Szatana (Objawienie w Quito, 1619)
  • thumbBóg miłosierny i Bóg sprawiedliwy to ten sam Bóg. Miłosierdzie nie anuluje sprawiedliwości, dlatego nie jest błędem, gdy mówimy, że Bóg za dobre wynagradza, a za złe karze – pisze w najnowszym numerze „Miesięcznika Egzorcysta” Artur Winiarczyk, redaktor naczelny.
  • thumbTrzeba marzyć, bo to właśnie marzenia zmieniają świat – powiedziała Małgosia Kożuchowska rozpoczynając niezwykłe wydarzenie w jednym z rzymskich kościołów.
  • thumbCzy Jezus mógł się przeziębić? Czy śmiał się i płakał? Czy był wybitnym cieślą? Czy był przystojny?
  • thumbBiblia w rodzinie. Ewangelia dla naszych dzieci to narzędzie do domowego głoszenia Dobrej Nowiny najmłodszym. Z pomocą tej księgi będziemy mogli w każdą niedzielę spędzić czas z naszymi pociechami na czytaniu i rozważaniu Ewangelii, którą właśnie usłyszały lub zaraz usłyszą w kościele. 
  • thumbKsiążka łączy świadectwa 22 przyjaciół i bliskich współpracowników św. Jana Pawła II; przyjaciół, którzy o nim nie zapomnieli, którzy mówią o nim jak o żyjącym.
  • thumbO niezwykłym zakonniku z Agnone Polacy usłyszeli dzięki filmom dokumentalnym Michała Kondrata pt. "Jak pokonać Szatana" oraz "Matteo". Teraz do rąk Czytelników trafia książka opisująca losy ojca Matteo (1563-1616). 
  • thumbPrzestałam chodzić do kościoła, chciałam nawet przejść na buddyzm. Ponadto byłam zaczytana w Harrym Potterze, wampirach, „Witch”, oglądałam anime, uwielbiałam rysować mangę– wyznaje w 33 numerze Miesięcznika Egzorcysta, poświęconym fałszywym aniołom, Karolina. Doszło do tego, że Halloween było dla mnie ważniejsze niż urodziny. 
  • thumbNajnowsza książka o krwawych prześladowaniach chrześcijan wlicznych krajach muzułmańskich, głównie w Arabii Saudyjskiej, Syrii, Algierii, Egipcie, Nigerii, Ziemi Świętej, Iraku, Iranie, Pakistanie, Indonezji i Wschodnim Timorze.
  • thumbTytuł książki Jeśli wierzysz, możesz być uzdrowiony odnosi się do Ewangelii wg św. Marka. Ojciec epileptyka prosił Chrystusa o uzdrowienie syna: „jeśli możesz, zlituj się nad nami i pomóż nam!” Jezus odpowiada: „Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy” (Mk 9, 22b-23).

Piszą dla nas

Ankieta
Jak podoba Ci się nasza nowa strona?
Jak podoba Ci się nasza nowa strona?
Zaznacz jedną z odpowiedzi