poniedziałek, 30 kwiecień 2018 13:11

Tylko Jezus uzdrawia za darmo! cz. II

Napisał

Z ks. Janem Reczkiem, rekolekcjonistą posługującym modlitwą o uzdrowienie wewnętrzne i uwolnienie, rozmawia dr Mariusz Błochowiak

 

Ma Ksiądz jakieś doświadczenia związane z wpływami protestanckimi na katolików?

Osobistego doświadczenia nie mam. Nie znalazłem się w sytuacji osaczenia wpływami protestanckimi. Natomiast posługa duszpasterska dała mi pewne doświadczenie zapożyczone (określenie św. Jana Pawła II). Mam na myśli napotkane przeze mnie historie grup charyzmatycznych, które osłabiły lub nawet zerwały więzi z Kościołem. Wspólnym mianownikiem tych bolesnych sytuacji było najpierw zderzenie oddolnych pragnień ludzi (ożywionych doświadczeniem łaski poza swoim środowiskiem wiary, czasem w jakiejś wspólnocie protestanckiej) z niezrozumieniem lub bezradnością duszpasterzy, którzy nie mieli zaufania do „nowinek” o rodowodzie jakby niekatolickim. Pamiętajmy o tym, że poruszenie charyzmatyczne objęło najpierw wspólnoty protestanckie. Potem dopiero stało się bogactwem Kościoła w postaci katolickiej Odnowy w Duchu Świętym. Do dzisiaj – choć Odnowa świętowała w zeszłym roku swoje 50-lecie – opieka nad charyzmatycznymi grupami modlitewnymi jest niełatwym zakątkiem duszpasterstwa, z którym sobie często nie radzimy. Gdy pasterskie zagubienie lub brak serdecznej troski o rozpalonych neoficką żarliwością ludzi zostały skonfrontowane z podaniem ręki przez braci odłączonych – utrata katolickiej tożsamości łatwo stawała się faktem. Opowiadano mi o niejednej takiej sytuacji, kiedy dana grupa nie mogła doczekać się opieki, formacji czy po prostu wspólnych rekolekcji z księdzem. Raz i drugi pojechała z pastorem. Skończyło się odejściem od Kościoła. Gdy katolicki duszpasterz nie będzie podsycał płomienia wiary w sercach wiernych, to okaże się, że ktoś inny zatroszczył się o to po swojemu. Osobnym problemem jest dzisiejsza „protestantyzacja Kościoła” wyrastająca z braku umiłowania prawdy na rzecz szukania jakichś kompromisowych form chrześcijańskiego życia.

Odnosi się wrażenie, że w grupach, które odeszły, ludzie poszukiwali doznań emocjonalnych, chrześcijaństwa bez krzyża, kiedy to wszyscy są zdrowi, szczęśliwi.

To jest nieprawdziwa duchowość i nieprawdziwe chrześcijaństwo. Poza tym pobożność nastawiona tylko na emocje szybko się wypala. Co czynić, gdy Bóg takich ludzi stawia nam na drodze? Naszym zadaniem jest wziąć ich za rękę i poprowadzić na głębię. Nie bójmy się posługi charyzmatycznej i spotkań charyzmatycznych w kościele, przy Jezusie obecnym w Eucharystii, i w takiej wspólnocie, która ma więź z biskupem, a przez biskupa lokalnego z Następcą św. Piotra. „Eucharystia i Piotr” – to jest rękojmia, że pozostajemy w Kościele Chrystusowym. Tu zawsze jesteśmy na drodze łaski!

dr Mariusz Błochowiak

Fizyk, pracował naukowo w Instytucie Maxa Plancka w Niemczech oraz instytucie badawczym SINTEF w Norwegii. Interesuje się metodologią i filozofią nauki oraz relacją między wiarą a nauką. Wydawca "Miesięcznika Egzorcysta", prezes Zarządu wydawnictwa Monumen.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 42 pozycjie


Powered by JS Network Solutions