środa, 01 maj 2019 11:47

Zamiast praktyki szamańskiej postawiłem na wiarę. Jestem chrześcijaninem

Napisane przez Boris Rakovsky

Z byłym adeptem szamanizmu rozmawia  Boris Rakovský , redaktor naczelny słowackiego chrześcijańskiego kwartalnika „Rozmer”.

Tłumaczenie Grzegorz Fels

 

Nasze społeczeństwo postrzega szamanizm jako coś egzotycznego i dziwacznego, a na ludzi, którzy go praktykują patrzy się jak na dziwaków. Jak znalazłeś się na tak niebezpiecznej i niezbadanej ścieżce okultystycznej?

Niedługo po ukończeniu szkoły uczestniczyłem w wykładzie na temat szamanizmu. Prelegentką była pani Marína, której słowa od razu mnie zainteresowały. Czułem, że trafiłem na coś, na co czekałem od dłuższego już czasu, więc zapisałem się na jej podstawowe seminarium. Wszystkie otaczające mnie tam osoby, w tym pani Marína i dziewczyny, które jej wszędzie towarzyszyły, były dla mnie od początku bardzo miłe, więc

chodziłem na spotkania regularnie.

Po pewnym czasie zaczęło we mnie migać jakieś ostrzegawcze światełko, kiedy zobaczyłem przypadek bombardowania miłością, które niespodziewanie spadło na pewnego nieszczęśnika chcącego opuścić seminarium. Zignorowałem je jednak i nadal brałem udział w spotkaniach. Nawet z tego powodu nie poszedłem na studia ani nie wyjechałem do pracy za granicą, co wcześniej planowałem. Już jako nastolatek interesowałem się różnymi religiami, uczestniczyłem w różnych wykładach dotyczących tej tematyki – od buddyzmu poprzez tradycyjne uzdrawianie do sahaja jogi. Jednak żadne z nich nie trafiało do mnie tak, jak wykłady pani Mariny. Tak naprawdę nie rozumiałem Biblii, którą próbowałem czytać, a ponieważ nikt w mojej rodzinie nie doprowadził mnie do żadnej religii, zacząłem poszukiwać sam…

Szamanizm jest mało znany na Słowacji. Czy możesz powiedzieć, skąd się u nas pojawił i kto jest jego głównym protagonistą?

Pewnego dnia spotkały się na Słowacji trzy kobiety – nazwijmy je Marina, Valentina oraz Amalia – i założyły Centrum Badań Szamanizmu. Do ich spotkania doszło na seminariach szamańskich organizowanych przez Annwin – Centrum Promocji i Rozwoju Potencjału Ludzkiego. Ostatecznie jednak między paniami Maríną i Valentiną doszło do nieporozumień. Pani Amalia przeszła na stronę pani Mariny i stała się jedną z jej wiernych zwolenniczek. Dziś obie panie – zarówno Marina, jak i Valentina – organizują własne, niezależne od siebie seminaria i mają własny krąg ludzi. Z panią Valentiną można się spotkać na różnych wykładach, na przykład na festiwalu ezoterycznym. Pani Marína zaś otaczający ją krąg osób uważa już za mniej lub bardziej zamknięty, więc bardzo rzadko organizuje otwarte wykłady.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

  • teolog fundamentalny, teolog religii, prodziekan Wydziału Teologii na Uniwersytecie Opolskim

  • adiunkt w katedrze Teologii Moralnej i Ekumenicznej KUL, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu

  • psycholog o specjalizacji wychowawczej i sportowej, publicystka, autorka książki „Psychologia jak religia. Religia jak psychologia”

Już 55 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions