wtorek, 02 lipiec 2019 08:43

Odwiedziny św. Charbela

Jestem mamą kochanych dziewczynek, Hani i Oleńki. Córki są szczególnym przejawem miłości Pana Boga w moim życiu. Mam wrażenie, że przyjmując Olę, moje serce otworzyło się na Boga jak nigdy wcześniej. Ostatnie lata były bardzo trudne. Czuję, że Pan buduje mnie w trudzie. Morze łez, ból, strach, a w tym wszystkim Jego miłość. Miłość niepojęta i… świętych obcowanie.

Cztery lata temu, będąc w ciąży, dowiedziałam się o tym, że młodsza córeczka którą nosiłam pod sercem, jest poważnie chora. Kontrolne badanie ujawniło, że Ola ma wady rozwojowe mózgu. Poprzednie badania wychodziły dobrze i nic nie wskazywało na to, że za chwilę nasze życie całkowicie się odmieni. Dzień diagnozy był niezwykły. Kilka minut przed wejściem do gabinetu lekarskiego, przeczytałam w telefonie fragment Pisma Świętego: (…) od łona matki Pan mym opiekunem (Ps 71, 6).

„Bóg wyprzedził diagnozę”

To nie był czas, w którym codziennie otwierałam Słowo Boże. W tym dniu Kościół wspominał narodziny Jana Chrzciciela. Siedząc w poczekalni, myślałam o tym, jak bliskie są mi teraz te słowa i jak to dobrze, że Pan czuwa nad nami. Chwilę później widziałam, jak zmienia się twarz lekarza. Kontrolne badanie USG wykazało, że córka ma bardzo duże wodogłowie. Bóg wyprzedził diagnozę. Przeczytane wcześniej słowa Psalmu 71, dały mi siłę, żeby wrócić do domu. Tam zaś pierwszą rzeczą, którą zobaczyłam, był mały obrazek św. Rity. Obrazek ten leżał na półce w naszej kuchni już od kilku tygodni. Znalazł się tam „przypadkiem”. Wcześniej jednak nie przeczytałam modlitwy i nie znałam św. Rity. W dniu diagnozy zrobiłam to więc pierwszy raz i poczułam, że św. Rita wiedziała, że czekała i pomoże.

Lekarz na kilku kolejnych spotkaniach sugerował terminację ciąży i nie dawał żadnej nadziei. Bardzo duże wodogłowie na tak wczesnym etapie ciąży miało w efekcie doprowadzić do tego, że Ola – o ile przeżyje – będzie dzieckiem w głębokim stopniu niepełnosprawnym fizycznie i intelektualnie. Usłyszałam też, że rujnuję sobie życie, a moja córka nie rokuje na nic pozytywnego. Ja szukałam możliwości pomocy, ale lekarz zanegował je wszystkie. Powiedział mi, że to dziecko będzie dla mnie tylko „krzyżem Pańskim”, a moja nadzieja na jakąkolwiek pomoc jest iluzoryczna. Świat mi się walił…

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

  • dyrektor Pallotyńskiej Szkoły
    Nowej Ewangelizacji
    i moderator generalny wspólnoty
    „Przyjaciele Oblubieńca”

  • doktor socjologii w Instytucie Socjologii na Wydziale Nauk Społecznych KUL, filolog angielski

  • autor wielu publikacji o tematyce uzależnień, audycji radiowej i telewizyjnej pt „Dwunasty krok” oraz strony www.dwunasty.pl

Już 55 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions