wtorek, 03 wrzesień 2019 08:05

Egzorcysta z Portugalii

Gdy pierwszy raz uczestniczyłem w egzorcyzmach sprawowanych przez ks. G. Amortha, zaskoczyło mnie jego poczucie humoru. Zdziwiło mnie także to, że osoby dręczone przez diabła były normalnymi ludźmi, co zupełnie nie odpowiadało powszechnemu wyobrażeniu o nich.

W 1998 r. przyjechałem do Rzymu, aby rozpocząć moją formację – byłem kandydatem do kapłaństwa w diecezji Lamego w Portugalii. Przez 7 lat mieszkałem w Kościelnym Kolegium Sedes Sapientiae, którym kierowali księża z Prałatury Opus Dei, i uczęszczałem na Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża, gdzie studiowałem filozofię i teologię.

Po kilku miesiącach od mojego przyjazdu do Rzymu zadzwoniła do mnie znana mi od wielu lat autorka tłumaczenia na język portugalski pierwszej książki ks. Gabriele Amortha Wyznania egzorcysty. Przybyła do Rzymu, żeby spotkać się z ks. Amorthem w związku z tłumaczeniem jego kolejnej książki. Zaproponowała, abyśmy wspólnie go odwiedzili. Ponieważ słyszałem o ks. Amorcie i interesowałem się tematyką egzorcyzmów, bardzo chętnie przyjąłem propozycję. Wtedy mówiłem już po włosku, więc dużo skorzystałem ze spotkania. Na koniec zapytałem ks. Amortha, czy zgodziłby się, abym mu asystował podczas egzorcyzmów. Zgodził się i zacząłem go odwiedzać. W czasie mojego 10-letniego pobytu w Rzymie asystowałem mu, kiedy tylko mogłem.

Początki posługi

Po długim pobycie w Rzymie wróciłem na stałe do mojej diecezji. W 2008 r. mój biskup mianował proboszcza katedry i mnie egzorcystami, prosząc, abyśmy pracowali razem. W tamtym czasie w Portugalii niemal nie było egzorcystów, a ci nieliczni, którzy zostali wyznaczeni do tej posługi, z różnych powodów nie poświęcali jej wiele czasu. Niektórzy księża pomagali osobom dręczonym przez diabła i odmawiali modlitwy o uwolnienie. Biskupi wszystkich 20 diecezji w Portugalii na ogół mówią, że wolą oceniać pojedyncze przypadki, a następnie mianować egzorcystę ad casum. Jeden z biskupów wręcz negował istnienie diabła, ale, dzięki Bogu, większość wierzy w jego istnienie, choć uważa, że opętania przez diabła są bardzo rzadkie i dlatego wystarczające są mianowania ad casum.

Opatrzność Boża sprawiła, że bardzo szybko znalazłem wyjątkowe miejsce do sprawowania egzorcyzmów. Mały, prywatny pokoik na terenie wielkiego sanktuarium Madonny przy klasztorze sióstr, których matka przełożona stała się wierną pomocnicą w egzorcyzmach. Później stopniowo uformowała się także mała grupa osób świeckich, które aktualnie mi pomagają. Zorganizowałem wszystko tak, jak widziałem u ks. Amortha: fotel, mała kanapa, święte obrazki, woda święcona, olej, krzyż, plastikowe kubki, chusteczki, kosz z workiem foliowym wewnątrz itd.

Ciężkie przypadki pojawiły się w czasie, gdy biskup udzielał mi koniecznego zezwolenia do każdego z osobna, zanim jeszcze otrzymałem na stałe prawo egzorcyzmowania. Na początku przyjmowałem w tym samym dniu zarówno osoby potrzebujące egzorcyzmów, jak i te, które zgłaszały się do mnie po raz pierwszy. Później jednak z powodu wielu próśb o spotkanie zdecydowałem się przyjmować w poniedziałki osoby przychodzące pierwszy raz, a w piątki osoby, które powinny nadal być egzorcyzmowane. Obecnie w każdy poniedziałek przyjmuję zwykle 6 osób i w każdy piątek zajmuję się 6 ciężkimi przypadkami do egzorcyzmowania.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 55 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions