wtorek, 02 kwiecień 2013 05:58

Rana odrzucenia. Świadectwo

Napisał

Szczególnie uciążliwe były, pojawiające się co jakiś czas, myśli samobójcze i niechęć do życia. Zastanawiające także były moje lęki przed ludźmi oraz „dziwna bezsilność”. Miałam takie poczucie, jakbym od wewnątrz była skrępowana. Tak jak nieraz wiąże się i obezwładnia człowieka sznurami, tak ja miałam wrażenie, że noszę na sobie takie „sznury” w swoim wnętrzu. Wszystko to działało na mnie obezwładniająco, a przejawiało się m.in. w niemożności odezwania się wśród ludzi. Ponadto miałam duży problem z podejmowaniem decyzji i z wypowiadaniem głośno swojego zdania. Często męczyła mnie niepewność i irracjonalne poczucie zagrożenia. Wskutek różnych przykrości, które niosło życie, nie potrafiłam się również zdystansować ani do wydarzeń, ani do reakcji ludzi. Wchłaniałam w siebie wszystko jak gąbka. Gdy nie byłam już w stanie tego udźwignąć, wybuchałam gniewem, agresją, płaczem, którego nie mogłam opanować. To skłoniło mnie do poszukiwania przyczyny moich problemów.

Tata cię nie chciał

W tym czasie „wpadł mi w ręce” jeden z Zeszytów Formacji Duchowej poświęcony uzdrawianiu relacji. Za sugestią autorki – dr Wiesławy Stefan – zapytałam moją mamę o okoliczności moich narodzin i czy urodziła ona wszystkie dzieci. Odpowiedź, jaką usłyszałam, wprost mnie „poraziła”: Wiesz, tata cię nie chciał. Kazał mi ciebie usunąć, załatwił lekarza, pojechał ze mną do niego. W kieszeni miał 1000 zł na „zabieg”. Czekał na mnie za drzwiami gabinetu. Lekarz natomiast tłumaczył mi: „Po co Pani siódme dziecko? Ma Pani już sześcioro, więc potrzeba sześciu ubranek, sześć tornistrów” itd. Mama w tym czasie w duchu się modliła. Osaczona z jednej strony przez lekarza, a z drugiej przez męża czekającego za drzwiami zmagała się z decyzją, co ma zrobić. Ostatecznie powiedziała: Nie, wychowałam sześcioro, wychowam i siódme. Natomiast memu tacie, z lęku przed nim, powiedziała, że według lekarza jest już za późno, że mogłaby umrzeć i dlatego musi mnie urodzić.

Nie byłam ostatnim dzieckiem

Dowiedziałam się także, że nie byłam ostatnim dzieckiem moich rodziców, jak dotąd myślałam. Mama jeszcze raz była w stanie błogosławionym. Niestety, temu dziecku zostało odebrane prawo do tego, aby się urodzić. Tata – według relacji mojej mamy – posługując się szantażem, że odbierze sobie życie, jeśli urodzi poczęte dziecko, doprowadził do tego, że mama dokonała aborcji. Ta okrutna prawda mocno mną wstrząsnęła. Nie mogłam uwierzyć w to, że mój własny ojciec mnie nie chciał i że moi rodzice dokonali zabójstwa nienarodzonego dziecka. „Nie chciał” – te słowa powodowały niewyobrażalny ból. Rozeszły się jak echo po całym moim jestestwie. Nagle usłyszałam w głębi serca: Ale Bóg cię chciał. To mnie wewnętrznie pocieszyło i umocniło.

 

Ostatnio zmieniany piątek, 04 wrzesień 2015 15:50
Redakcja

Redakcja strony internetowej

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 55 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions