sobota, 04 marzec 2017 00:20

Metoda Tippinga. Buddyjskie korzenie radykalnego wybaczania

Napisał

Metoda Tippinga z pozoru wydaje się być bliska chrześcijaństwu. Bierze się w niej pod uwagę sferę duchową, uznaje wartość przebaczenia, a miłość stawia na pierwszym miejscu. W rzeczywistości metoda ta sprzeciwia się wierze w Chrystusa.

Współczesna psychologia podkreśla wartość przebaczenia. Dostrzega w nim korzyść dla naszego zdrowia i równowagi psychicznej. Należy przebaczyć nie tylko tym, którzy nas skrzywdzili, ale także sobie samemu. Co trzeba przebaczyć? Wszystkie złe wybory i popełnione błędy. Po co? Aby odzyskać spokój i równowagę. Powinniśmy więc wybaczyć nie tyle ze względu na innych ludzi, ale przede wszystkim mając na względzie własne dobre samopoczucie.

Cudowne narzędzie?

Takie podejście jest dalekie od chrześcijańskiego myślenia o przebaczeniu. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ psychologia nie uwzględnia istnienia Boga. Bardziej niebezpieczne jest jednak to, że wśród proponowanych przez psychologów metod znajdują się takie, które stwarzają duże zagrożenie duchowe. Jedną z nich jest radykalne wybaczanie, zwane metodą Tippinga. Jest to metoda wykorzystywana w modnym dziś coachingu, czyli procesie szkolenia, który poprzez metody związane z psychologią ma pomagać ludziom w przyspieszeniu tempa rozwoju i polepszeniu efektów działania.

Radykalne wybaczanie tylko pozornie jawi się jako podejście chrześcijańskie. W rzeczywistości metoda brytyjskiego terapeuty, Colina Tippinga, odwołuje się z jednej strony do buddyzmu, a z drugiej do psychoanalitycznych teorii C.G. Junga. Reklamowana jest jako „cudowne narzędzie”, które ma pomagać odzyskać zdrowie, równowagę, poczucie wolności i wewnętrznej mocy. Metoda zakłada przyjęcie duchowej perspektywy, umożliwiającej bezpieczny powrót do zdarzeń i osób, które nas skrzywdziły. Jest to jednak duchowość zupełnie inna niż chrześcijańska. Tipping twierdzi, iż osoby, które nas krzywdzą, są naszymi duchowymi nauczycielami. Pomagają nam one się rozwijać i wypełniać naszą duchową misję. Najważniejsza staje się gotowość człowieka do przyjrzenia się swoim doświadczeniom i przeanalizowania ich pod kątem własnego rozwoju. Każdy powinien zaufać, że wszystko, co go spotyka, jest zgodne z Duchową Rzeczywistością, i wszystko ma jakiś cel. Krzywdy doznane od innych ludzi są doświadczeniami, które pomagają człowiekowi w pełni pokochać siebie, razem ze swoimi wadami i zaletami.

Tipping podkreśla też, że miłość własna jest źródłem prawdziwego szczęścia, które można odnaleźć tylko wewnątrz siebie. Wystarczy przestać budować swoje życie na archetypie ofiary. Każdy człowiek – w mniejszym lub większym stopniu – postrzega bowiem siebie jako ofiarę i koncentruje się na swoich zranieniach. Dla Tippinga jest to ważne stwierdzenie. W gruncie rzeczy pozwala ono wmawiać człowiekowi, że nic złego się nie stało, że w zasadzie nie ma nic do wybaczania. Skoro nie ma problemu skrzywdzenia i zranienia, to wybaczanie staje się proste.

Taki pomysł jest konsekwencją osobistych przekonań Colina Tippinga, w których nie ma miejsca na osobowego Boga. Tipping twierdzi, że wszyscy jesteśmy jednością, a każdy z nas „wibruje” jako część całości. Nasze „ja”, wiara w naszą odrębność to tylko sposób radzenia sobie z poczuciem winy związanym z oddzieleniem od Jedności. To, że postrzegamy siebie jako odrębne osoby, jest wynikiem działania mechanizmów obronnych: wyparcia i projekcji. Inni ludzie, zwłaszcza ci, którzy nas krzywdzą, pomagają nam uświadomić sobie wyparte treści i tym samym doprowadzić nas do uzdrowienia. Nie możemy mieć do nich żalu. Przeciwnie, powinniśmy być wdzięczni.

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 13 marzec 2017 16:25
Anna Wasiukiewicz

psycholog o specjalizacji wychowawczej i sportowej, publicystka, autorka książki „Psychologia jak religia. Religia jak psychologia”

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Nowość!

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 36 pozycji


Powered by JS Network Solutions