wtorek, 24 październik 2017 20:18

Wychodzenie z ciała a wizje i ekstazy

Napisał

Wszystkie opisy wychodzenia z ciała pełne są zadziwienia, niezrozumienia tego, co się dzieje z człowiekiem i jego życiem. Najczęstszym doświadczeniem jest widzenie siebie z pewnej odległości (autoskopia). Podróże pozacielesne są rzadsze i zazwyczaj wiążą się z rozwijaną  świadomością. Doświadczenie to jest jasne, wyraźne i żywe, a nawet wydaje się bardziej rzeczywiste niż życie na jawie.

Religijna historia wędrówek poza własne ciało

Od dawna historie i opowieści „zza grobu” przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Niektóre były czystym wytworem fantazji, inne efektem halucynacji i majaków, a jeszcze inne miały bardziej racjonalne podstawy, ciągle jednak pozostawały tajemnicami.

Sir Aleksander Ogston, który przeżył stan bliski śmierci podczas tyfusu przebytego w czasie wojny burskiej w Afryce w latach 1899–1902, odnotował: W moich wędrówkach miałem dziwną świadomość, że mogę widzieć przez ściany budynków, choć wiedziałem, że tam są, i że wszystko jest po prostu przezroczyste dla moich zmysłów (A. Ogston, „Reminiscences of Three Campaigns”, cz. 2, London 1919, s. 222).

Jednym z pierwszych opisów przypadku wyjścia poza ciało umierającego człowieka jest tekst Platona (427–347 przed Chr.). W dziele „Państwo” opisał on losy żołnierza imieniem Er, który ponoć zginął w walce. Według opisu, kiedy Er leżał na polu bitwy, jego dusza uleciała. W towarzystwie dusz kilku innych żołnierzy odwiedził on inny świat – miejsce, w którym wszystkie dusze miały być osądzone. Er widział inne dusze wybierające swe kolejne wcielenia, a następnie pijące z Rzeki Zapomnienia, aby wymazać swoje wspomnienia z przeszłości. Jemu jednak zabroniono pić. Następnie stracił przytomność. Powrócił do rzeczywistego, świadomego życia w momencie, gdy palono  dla niego stos pogrzebowy.

W literaturze chrześcijańskiej pierwsze ślady relacji o umierających, którzy „doznali wskrzeszenia”, zawiera list św. Cyryla (ok. 313–386), biskupa Jerozolimy, do św. Augustyna. Święty Cyryl przytacza w nim to, co mu przekazał pewien człowiek, który osobiście „doznał wskrzeszenia”: Chwila, w której moja dusza opuściła ciało, wiązała się z tak okropnym bólem i przygnębieniem, że nikt nie byłby w stanie wyobrazić sobie męczarni, jakie przyszło mi znosić. Gdyby zebrać w jedno wszelkie znane ludziom cierpienia i katusze, byłyby one niczym w porównaniu z torturami, jakich doświadczałem, gdy dusza rozstawała się z ciałem. Dodając powagi swym słowom, ów człowiek oznajmił św. Cyrylowi: Ty wiesz, że posiadasz duszę, jednakże nie masz pojęcia, czym ona jest. Ty wiesz, że istnieją byty, które zwiemy aniołami, jednakże nie masz pojęcia o ich naturze. Ty wiesz także, że istnieje Bóg, ale nie potrafisz zgłębić Jego istoty. Tak jest ze wszystkim, co nie posiada ciała; tego rozum nasz nie obejmie. Podobnie nie będziesz w stanie pojąć, jak wielki ból musiałem znieść podczas owej krótkiej chwili (za: M. von Cochem, „Cztery sprawy ostateczne: śmierć – sąd – piekło – niebo”, Gdańsk 1995, s. 20–21).

Relacjonując dalej św. Augustynowi opis śmierci według trzech ludzi „podniesionych z mar”, św. Cyryl, za jednym z nich, pisał: Gdy godzina mego odejścia była już blisko, otoczyły mnie rzesze diabłów, których nie sposób było zliczyć. Kształty ich zdawały się straszliwsze niż wszystko, co zrodzić może wyobraźnia. Lepiej byłoby chyba płonąć żywym ogniem, aniżeli się im przypatrywać. Te demony otoczyły mnie, wytykając wszystkie niecne uczynki, jakich się kiedykolwiek dopuściłem, jako że sądziły, że doprowadzą mnie tym do rozpaczy. I rzeczywiście uległbym im, gdyby nie to, że Bóg w swojej łaskawości przyszedł mi w sukurs (tamże, s. 30–31).

Ostatnio zmieniany czwartek, 26 październik 2017 10:36

Najnowsze od ks, prof. dr hab. Andrzej Zwoliński

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Nowość!

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 36 pozycji


Powered by JS Network Solutions