piątek, 29 marzec 2019 09:04

Święcenie pokarmów

Napisał

Mało jest rzeczy tak ulotnych jak granica w naszej wierze pomiędzy pobożnymi gestami, znakami a zabobonem i talizmanami. Chrześcijanie w wielkiej skarbnicy wiary otrzymali od Boga nie tylko sakramenty, czyli pełne tajemnicy, znaki ciągłej obecności Mesjasza wśród nas. Dysponujemy także sakramentaliami, wśród których jest święcenie pokarmów.

Niektórzy w popularności „święconki” w Wielką Sobotę widzą przejaw dechrystianizacji polskiego społeczeństwa. Możliwe, że dla pewnej grupy ludzi jest to czynność niezrozumiała, opierająca się jedynie na zasadzie: „ładne i sympatyczne”.

Artysta (wcale nie z) ludu

Włodzimierz Tetmajer jest postacią powszechnie znaną w Polsce, chociaż zapewne często nie zdajemy sobie z tego sprawy. On bowiem jest gospodarzem w „Weselu” Wyspiańskiego. To do niego Wernyhora wygłosił słynne słowa: sława Panie Włodzimierzu.

Ciekawą sprawą jest, że ten doskonale wykształcony artysta, który uczył się nie tylko w Krakowie, ale także w Monachium i w Wiedniu, za życia popularny i nagradzany, popadł w zapomnienie. W literaturze łatwiej dzisiaj znaleźć odniesienia do jego działalności politycznej i niepodległościowej niż do medali, przyznawanych za twórczość malarską podczas światowych wystaw. Był on nie tylko uznawany w kręgach akademickich, ale także popularny wśród zamożnych klientów. Co skutkowało całkiem pokaźnymi sumami płaconymi mu za prace. W niejednym domu wisiały jego obrazy i były powodem do dumy właścicieli. „Tetmajer na ścianie” był dowodem dobrego gustu i zamożności właściciela. Warto także pamiętać, że Tetmajer był współtwórcą „Panoramy Racławickiej”, monumentalnego malowidła ukazującego wiktorię polską, podczas kościuszkowskiej insurekcji. Malował tam przede wszystkim sceny walk z udziałem chłopów oraz wiejskie krajobrazy.

I właśnie „chłopomania” stała się znakiem rozpoznawczym twórczości Włodzimierza Tetmajera. Być może nawet przesadnie jest z nią utożsamiany, ale należy pamiętać, że przyczyniło się do tego przede wszystkim „Wesele”. W drugiej połowie XIX stulecia wśród polskiej (i nie tylko) inteligencji, pojawiło się przekonanie, że ta grupa społeczna uległa stagnacji i marazmowi. Poczęto zatem poszukiwać nowego źródła siły narodowej i znaleziono ją w śród włościaństwa (jak starano się nobilitująco określać chłopów). Stąd był już jeden krok do zafascynowania folklorem – wtedy powstała etnografa, nauka badająca obyczaje ludowe – oraz codziennością wsi. Powstał także obyczaj przenoszenia się na wieś i życia wśród chłopów. Gospodarz z „Wesela”, mówił równie dobitnie, co naiwnie: Chłop potęgą jest, i basta!

Juliusz Gałkowski

historyk sztuki, publicysta, bloger

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

  • polski inżynier, nauczyciel akademicki, działacz pro-life, publicysta.

  • Asyryjczyk pochodzący z Syrii, profesor UAM i Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, jeden z kilku osiadłych w Polsce użytkowników języka syriackiego, tłumacz języka arabskiego

  • historyk sztuki, publicysta,
    interesuje się stykiem
    obszarów teologii, historii
    i kultury

Już 55 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions