wtorek, 30 czerwiec 2015 23:37

Papież który zatrzymał rewolucję seksualną

Napisał

W połowie 60. lat XX wieku, gdy na rynek wchodziła pigułka antykoncepcyjna, zwolennicy rewolucji seksualnej pozyskali dla swej idei czołowych teologów, szerokie kręgi katolików, znanych hierarchów kościelnych, a nawet całe episkopaty. Potrzebowali jeszcze aprobaty Watykanu. Przeciwstawił im się jeden człowiek – błogosławiony papież Paweł VI.

 

180 000 apostazji z Kościoła rocznie, 100 000 oficjalnych aborcji w ciągu roku – tak wygląda aktualnie rzeczywistość katolików w Niemczech – kraju, w którym odrzucono encyklikę papieża Pawła VI Humanae vitae. Episkopat Niemiec był jednym z tych, który najgłośniej domagał się zaakceptowania nowych porządków w nauce Kościoła. Dziś Niemcy zbierają owoce swojej decyzji. Na porządku dziennym występują tam rozwody, pornografia, prostytucja, degradacja rodziny, rozwydrzenie i nachalność mniejszości seksualnych. Ponadto powszechne jest zabieranie rodzinom dzieci przez urzędy socjalne (ponad 40 tys. dzieci rocznie).

 

Historia lubi się powtarzać

W październiku tego roku w Watykanie odbędzie się synod biskupów poświęcony rodzinie. Historia wydaje się zataczać koło. Grupa zbuntowanych hierarchów pod wodzą emerytowanego kard. Waltera Kaspera do maga się od papieża rewolucyjnych zmian w doktrynie. „Postępowcy” żądają warunkowego dopuszczenia do Komunii Świętej osób rozwiedzionych oraz żyjących w związkach niesakramentalnych. Wysuwają także postulat łatwiejszego dostępu do tego sakramentu dla mniejszości homoseksualnych. Mimo bezprecedensowych nacisków liberalnej opinii publicznej papież Franciszek zapewne nie pójdzie na kompromis i okaże się równie nieustępliwy, co bł. Paweł VI. Świadczy o tym jego nauczanie. Podobny ton mają wypowiedzi prefekta Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerharda Ludwiga Müllera.

 

Dym Szatana w świątyni Boga

Od 1962 do 1965 r. obradował Sobór Watykański II. Uczestniczyło w nim ponad 3000 biskupów, którzy mieli poprowadzić Kościół w nowe czasy. Dla katolików był to ostatni dzwonek przed nadchodzącym neopogaństwem. Od czasu edyktu mediolańskiego, wydanego w 313 r. przez cesarza Konstantyna Wielkiego, do Kościoła wchodziły całe narody. Współcześnie całe narody zeń wychodziły. Złoty okres chrześcijaństwa, trwający nieprzerwanie ponad 1500 lat, zaczął się powoli kończyć. Gdy w czerwcu 1963 r. zmarł papież Jan XXIII, jego następca bez wahania zdecydował się dokończyć sobór. Papież Paweł VI (Giovanni Battista Enrico Antonio Maria Montini) urodził się w 1897 r. w małym mieście Concesio, niedaleko Brescii. Jego brat był znanym politykiem. On sam od najmłodszych lat odczuwał w swym sercu Boże wezwanie do kapłaństwa. Giovanni Montini studiował w Rzymie. Znał nie tylko teologię, lecz także filozofię i prawo kanoniczne. Mówił kilkoma językami. Podjął pracę w dyplomacji watykańskiej i szybko zaczął awansować na kolejne stanowiska. Krótko – jako sekretarz nuncjusza apostolskiego – przebywał w Polsce. Gdy w trzecim dniu konklawe, w piątym głosowaniu, został wybrany na następcę św. Piotra, nie wiedział jeszcze, jak ciężkie zadanie przed nim stoi. W tym samym roku Paweł VI ogłosił soborową „Konstytucję o liturgii świętej”, a rok później – „Konstytucję dogmatyczną o Kościele”, najważniejszy z soborowych dokumentów. Papież ten nie bał się wchodzić w konflikty z niektórymi środowiskami. Tego typu sytuacja miała miejsce np. podczas ogłaszania Matki Bożej Matką Kościoła. Początkowy entuzjazm Ojców Soborowych zaczął stygnąć, gdy burzliwe obrady dotyczące wprowadzenia języków narodowych do liturgii zaczęły powodować starcia między biskupami. Do świątyni Boga przedostał się dym Szatana. Wątpliwości, niepewność, dyskusje, niepokój, niezadowolenie, spory. Brak zaufania do Kościoła. W nasze sumienia wdarło się zwątpienie, i to wdarło się przez okna, które uchyliliśmy po to, aby nimi mogło przedostać się światło… Spodziewaliśmy się po soborze słonecznego dnia dla dziejów Kościoła. A tymczasem nadciągnęły chmury, burze, mrok, poruszanie się po omacku i niepewność. Jesteśmy przekonani, że to coś nieziemskiego – diabeł – pojawiło się na świecie, by popsuć i zdusić owoce Soboru Powszechnego i by Kościół nie mógł świętować radości z osiągnięcia pełnej świadomości samego siebie – wspominał papież.

 

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 07 wrzesień 2015 09:53
dr Tomasz Teluk

 

 Politolog, publicysta, ekspert ekonomiczny, prezes Instytutu Globalizacji.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 46 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions