wtorek, 03 październik 2017 20:01

Czy Toronto Blessing przynosi owoce Ducha Świętego?

Napisane przez Marcin Remisiewicz, Łukasz Malinowski

Od kilku lat narasta w Polsce problem wpływu amerykańskich wspólnot charyzmatycznych na wiernych Kościoła katolickiego. Chodzi tu szczególnie o grupy biorące swój początek w przebudzeniu zwanym Toronto Blessing, które podobno nieprzerwanie trwa do dzisiaj w tym samym miejscu. Na czym to przebudzenie polega?

Toronto Blessing to domniemane wylanie Ducha Świętego na ludzi ze wspólnoty Toronto Airport Christian Fellowship (TACF), wcześniej nazywanej Toronto Airport Vineyard. 20 stycznia 1994 r. podczas kazania pastor Kościoła Zielonoświątkowego, Randy Clark, dał świadectwo o tym, jak „upijał się” Duchem Świętym i miał niekontrolowane napady śmiechu. W odpowiedzi na jego świadectwo zgromadzeni zaczęli się śmiać, warczeć, tańczyć, trząść się, szczekać jak psy, a nawet przewracali się na podłogę niczym sparaliżowani. Doświadczenia te przypisywano Duchowi Świętemu. Pastor John Arnott nazwał to „wielką ucztą Ducha Świętego”. Zjawisku nadano nazwę Toronto Blessing, a TACF przyciągnęła uwagę całego świata.

Wspólnota TACF znana jest z emocjonalnych wybuchów i dziwnych pod kątem psychologicznym zachowań swoich członków. Pastor Arnott zaczął skupiać się niemal wyłącznie na „uczcie Ducha Świętego”. Doświadczenia odgrywały większą rolę niż Pismo Święte. Tego było zbyt wiele nawet dla niezwykle charyzmatycznego Vineyard Movement, który w 1995 r. odciął się od grupy TACF.

Wielu liderów Toronto Blessing twierdzi, że przebudzenie związane z wylaniem Ducha Świętego odbywa się tam nieustannie. Organizują oni nawet wycieczki z całego świata na konferencję Catch The Fire (Złap ogień) za kwotę ok. 100 USD.

Zjawiska nadnaturalne występujące w TACF trudno przypisać działaniu Ducha Świętego. Jak można wytłumaczyć zachowania ludzi udających małpę, kurę, masowe upadki kilkudziesięciu osób w jednym momencie po tym, jak jeden z pastorów macha swoją marynarką, silne konwulsje, przykurcze karku, drżenia całego ciała? Kiedy na to „błogosławieństwo” (ang. blessing) spojrzy się przez pryzmat Pisma Świętego, łatwo stwierdzić, że Biblia nigdzie nie opisuje wydarzeń podobnych do tych z lotniska w Toronto.

Ostatnio zmieniany środa, 04 październik 2017 12:12

5 komentarzy

  • Link do komentarza Jakub wtorek, 05 grudzień 2017 21:32 napisane przez Jakub

    Marcin Zieliński głosi Dobrą Nowinę w obecności i za przyzwoleniem Biskupów, za pozwoleniem Proboszczów miejsca, w zgodzie z Pismem Świętym, tradycją i nauką Kościoła, a Jezus Chrystus potwierdza to znakami (Mk 16,17-18) zarówno widzialnymi na zewnątrz jak i wielkimi przemianami duchowymi prowadzącymi do żywej relacji z Bogiem tych osób i przekazywaniem Dobrej Nowiny dalej innym. Przy rozeznawaniu powyższe elementy są dużo ważniejsze na potwierdzenie, że to co Marcin robi jest z Ducha Świętego, niż własne natchnienia duchowe, nawet św Faustyna nie rozpoznała gdy diabeł podszył się pod Pana Jezusa i spaliła swoje zapiski...

    Raportuj
  • Link do komentarza Któż jak Bóg sobota, 25 listopad 2017 14:04 napisane przez Któż jak Bóg

    Autorzy nie bluźnią, Macieju, tylko zachowują roztropność, rozsądzając duchowo, czyli zgodnie ze światłem Ducha Św. Wie to ten, kto służy Bogu i nie ufa sobie, a o wszystko Jego pyta i pozwala Mu przez siebie działać, zawierzając się też Maryi. Mi też, i wielu innym ludziom, w tym ks. egz. Michalitów, Duch Święty jasno pokazał, że Marcin Zieliński nie z Duchem Świętym idzie, i że gdzie jest On, tam jest porządek, a nie brak kontroli nad własnym zachowaniem. Przeciwnie, cierpliwość, wytrwałość, łagodność, spokój, kontrola nad sobą i nad emocjami oraz pokój ducha są wtedy, gdy On wejdzie do czyjegoś serca. Rozumiem, co masz na myśli i ja też się nad tym zastanawiałam, czy te manifestacje u p. Zielińskiego (nie w Toronto Blessing, bo tam jest b. oczywiste działanie ducha kundalini/bioenergii już u tych fałszywych proroków, w dodatku uczących (co za tupet!) prorokowania, którego jest darem a nie techniką Ducha Św.) nie są wywołane po prostu ujawnieniem się złego ducha pod wpływem działania Ducha Św. Byłam i u tych, obdarzonych prawdziwym charyzmatem, i u p. Zielińskiego. Różnica była zasadnicza - u tych pierwszych manifestacja odbywała się pod wpływem modlitwy za innych albo tchnienia samego Ducha Św. U p. Marcina powiedział, że wysyła do innych RADOŚĆ Ducha Św. i wtedy tchnął, a pod tym wpływem na oko ok. połowa ludzi wpadła w szaleńczy, nieopanowany śmiech, ku zgrozie tych, którzy rzeczywiście szli z Duchem Świętym i się temu ze zszokowaniem przyglądali. Na nas to żadnego wpływu nie miało, a sama wiem, że Duch Święty potrafi dać czasem, szczególnie po spowiedzi, taką radość i tak nieopisane szczęście, że ma się wrażenie jakbyś się niemal unosił nad ziemią z tej radości. Ale mimo to nie wpadasz w brak równowagi emocjonalnej ani w głośny śmiech, tym bardziej poza Twoją kontrolą, choć masz poczucie takiego szczęścia, że aż wydaje Ci się nieprawdopodobne czuć się tak szczęśliwym. Powiem, że nawet więcej: szczególnie w takich właśnie momentach Duch Św. umacnia nas w natchnieniu, że mamy wzmóc czujność, co wzmacnia panowanie nad tym, bo uczy, że skupienie się na tym (to jeszcze coś innego niż niekontrolowany śmiech, czego w ogóle u Ducha Św. nie ma) mogłoby wywołać rozkojarzenie, a to gratka dla Szatana, by podsunąć jakąś złą myśl. Rozeznanie duchowe jest ważne szczególnie w tych czasach, gdy tylu fałszywych proroków i gdy zbyt lekko się podchodzi do bezpieczeństwa takich uzdrowień, by rozeznawać duchy. O tym samym mówi ks. Piotr Glas, o Toronto Blessing. A wie, co mówi, to kapłan wielkiej wiary. Poza tym, że Bóg może dać w tym celu specjalną łaskę, są też pewne cechy, po których takich ludzi można poznać. Poza tym sam może dać takie światło. A jeśli nie wiemy i nie mamy jak się dowiedzieć, to trzeba się modlić i Jego oraz Matkę Bożą po prostu pytać. Aż da odpowiedź.

    Raportuj
  • Link do komentarza lukas czwartek, 23 listopad 2017 10:36 napisane przez lukas

    Egzorcysta mógłby opisać powiązania polskich charyzmatyków.

    Raportuj
  • Link do komentarza Krzysztof środa, 08 listopad 2017 16:03 napisane przez Krzysztof

    Badanie duchów nie jest bluźnierstwem tylko nakazem Pana. Inaczej naiwnie wszystko będziemy brać za działanie Boże. Fragmentu żeby "zostawić ich" nie można brać jako zasadę w Kościele katolickim. Choć jest to w Biblii, to powiedział Gamaliel, a nie Pan Jezus, musielibyśmy brać za dobrą monetę też słowa Piłata "cóż to jest prawda" i słowa Kajfasza o Jezusie że "zbluźnił" i wszystkie inne słowa, tylko dlatego, że są w Biblii. Kościół ma badać a nie zostawiać w spokoju. Nie pamiętam z historii, aby jakakolwiek sekta sama się rozpadła...

    Raportuj
  • Link do komentarza Maciej środa, 01 listopad 2017 21:14 napisane przez Maciej

    Zostawcie tych ludzi i puśćcie ich! Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć, i oby się nie okazało, że walczycie z Bogiem. Z Dziejów Apostolskich. Pamiętejacie, że jak była Pięćdziesiątnica to ludzie też myśleli, że Apostołowie są pijani. I jeszcze jedna rzecz z 1Listu do Koryntian: Duchowe rzeczy należy duchowo rozsądzać. I ostatnia: Po owocach ich poznacie. Całkiem możliwe, że zjawiska tam występujące pochodzą od Ducha Świętego a tam gdzie On to i demony wychodzą z ludzi. W służbie Jezusa Namaszczonego Duchem Świętym i mocą demony też się objawiały w ludziach. Więc niech autor może nieświadomie ale nie bluźni.

    Raportuj

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Nowość!

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 36 pozycji


Powered by JS Network Solutions