wtorek, 03 lipiec 2018 10:13

Człowiek bardziej niż wolności pragnie miłości

Napisał

W dzisiejszym świecie wolność przeważnie uznawana jest za wartość absolutną, wręcz cel życia. Tymczasem dla chrześcijanina jest ona istotą człowieczeństwa, władzą, dzięki której jesteśmy osobami. Nie mniej jednak, zagłębiając się w logikę Ewangelii trzeba powtórzyć za Karolem Wojtyłą, że osoba ludzka bardziej niż wolności pragnie miłości.

Współczesny człowiek bardzo często wydaje się wyżej cenić wolność niż miłość. Z jednej strony może to wynikać z faktu, że miłość  można wznieść jedynie na fundamencie wolności. W związku z tym, kiedy brakuje wolności, człowiek nie może skoncentrować się na szukaniu miłości i musi wpierw walczyć o wyzwolenie i uwolnienie. Z drugiej strony wolność jest „łatwiejsza”. Rozumiana jako prawo i zdolność do decydowania o sobie, jako brak przymusu, jako wolność „od” nie zmusza jeszcze do myślenia o kimś drugim, o jego dobru. Sama wolność może prowadzić do egoizmu, do zamknięcia się jedynie w swoich potrzebach i pragnieniach. Przed człowiekiem stoi więc ogromne zadanie – musi on właściwie ukierunkować swoją wolność. Musi umieć użyć jej w taki sposób, aby stała się ona narzędziem do budowania pięknego człowieczeństwa, wspaniałego i godnego życia. Bycie wolnym, w opozycji do tego, co usiłuje wmówić nam współczesna popkultura, nie jest punktem dojścia, a jedynie początkiem drogi, której celem jest miłość.

Miłość celem wolności

Karol Wojtyła nie miał wątpliwości co do tego, że wolność została dana człowiekowi przede wszystkim dlatego, aby mógł kochać i być kochany. W książce „Miłość i odpowiedzialność” napisanej za czasów profesury na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim wiele miejsca poświęcił analizom mającym na celu wyjaśnienie służebnej roli wolności w stosunku do miłości. Miłość – argumentował Wojtyła – polega na specyficznym zaangażowaniu wolności. Specyficznym, ponieważ wolność niejako wycofuje się, kiedy w polu widzenia osoby pojawia się inna osoba. Pragnienie dobra dla drugiego człowieka sprawia, że nie czynię to, co chcę, ale to, co jest dobre dla drugiego. Zazwyczaj ograniczenie wolności ujawnia się w ludzkiej psychice jako coś przykrego i negatywnego. Jednakże kiedy jest ono rozpatrywane na „horyzoncie miłości” staje się czymś radosnym. Analizując tę filozoficzną rozprawę na temat miłości, można dojść do przekonania, że im więcej wolności człowiek ofiaruje drugiemu człowiekowi, tym głębsza jest relacja, jaka nawiązuje się pomiędzy nimi.

Pierwszym „poziomem” miłości, w której wolność zostaje ukierunkowana na kogoś drugiego, jest upodobanie. Cechuje je dość silna warstwa emocjonalna. Dlatego też czasem człowiek ma wrażenie, że jego wola została „uwięziona” i koncentrowana na przeżywaniu dobra i piękna konkretnej osoby. W miłości pragnie się drugiego człowieka jako wielkiego dobra. Wymaga to ukierunkowania swojej wolności w stronę konkretnej osoby. Prawdziwa miłość ma w sobie wielkie pokłady życzliwości, którą można scharakteryzować jako pragnienie dobra innego człowieka bez pytania o swoje własne dobro. Nie   wystarczy pragnąć innej osoby jako dobra dla siebie, ale trzeba pragnąć także dobra drugiej osoby. Życzliwość wymaga zatem jeszcze większego „ograniczenia” swojej wolności. Podobnie rzecz ma się z przyjaźnią. Przyjaźń zawiera w sobie siłę integracji tego, co człowiek uważa za dobre dla niego samego z tym, co odkrywa jako dobro dla drugiego. Co więcej, przyjaźń sprawia, że dobro własne i dobro drugiego staje się fundamentem wspólnoty, w której „ja” i „ty” stają się wspólnym „my”. Odtąd wolność nabiera wspólnotowego charakteru. Ten wspólnotowy charakter wolności uwidacznia się jeszcze mocniej, kiedy zagłębimy się w analizy Wojtyły na temat miłości oblubieńczej. Dochodzi on do wniosku, że istotą miłości jest oddanie siebie, swojego własnego „ja” w darze drugiej, wybranej osobie. Kiedy ktoś jest w stanie tak dalece wycofać się ze swojej wolności, wówczas doświadcza miłości oblubieńczej. W tym właśnie momencie, w którym człowiek oddaje się całkowicie w darze drugiej osobie, kiedy traci swoją wolność, wtedy właśnie doświadcza on przedziwnego paradoksu. Oto zamiast straty pojawia się zysk, zamiast „zatracenia” pojawia się „odnalezienie”, zamiast bezsensu pojawia się pełnia, zamiast dehumanizacji pojawia się pełnia człowieczeństwa i szczęście. Na tym polega właśnie „paradoks miłości”. Oddając całego siebie – zyskujemy drugiego.

Dr Michał Kosche

teolog dogmatyk, personalista

Najnowsze od Dr Michał Kosche

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

  • polski inżynier, nauczyciel akademicki, działacz pro-life, publicysta.

  •  

    historyk idei, socjolog, publicysta, redaktor kwartalnika „Christianitas”.

  • reporter, eseista, publicysta, reżyser, producent filmowy i telewizyjny. Założyciel i redaktor naczelny kwartalnika „Fronda” (do maja 2012), redaktor naczelny tygodnika „Ozon” (2005-2006), autor wielu książek, albumów, licznych artykułów. Jest laureatem wielu nagród dziennikarskich, filmowych i wydawniczych.
    W 2011 r. Prezydent Węgier Pál Schmitt odznaczył Grzegorza Górnego Rycerskim Krzyżem Zasługi dla Republiki Węgierskiej.

Już 46 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions