poniedziałek, 05 styczeń 2015 10:20

Kult ciała

Napisane przez Magdalena Kosche

 

W ostatnich dekadach młoda twarz i idealnie wymodelowane ciało stały się najważniejszą częścią kreowanego, nie tylko w show-biznesie, wizerunku. Odpowiedni wygląd to konieczny warunek życiowego sukcesu, a wiedza, zdolności intelektualne i talent zdają się być tylko dodatkiem do niego. Ciało stało się przedmiotem kultu. Powstają więc jego „świątynie”, w których poczucie wstydu i intymności zostało odrzucone.

Sposób postrzegania człowieka związany jest z jego zewnętrznością. Mówiąc o kimś, stosujemy przecież określenia: „ładny”, „brzydki”, „zadbany”, „stary” itp. Ciało wskazuje na indywidualność i tożsamość człowieka, a zarazem przemijalność życia doczesnego. W Ewangelii nie znajdziemy uzasadnienia dla uwielbiania cielesności, ale brak też fragmentów sugerujących, iż należy nią pogardzać. Jezus leczył całego człowieka – jego ciało, ale przede wszystkim duszę. W swej trosce o człowieka pamiętał o nakarmieniu głodnego tłumu i o odpoczynku, którego potrzebowali uczniowie. Mistrz z Nazaretu kładł jednak nacisk nie na czystość zewnętrznych rytów, lecz na prawość serca człowieka.

Ciało stworzone przez Boga

Choć w historii można dostrzec pokusę akcentowania walki pomiędzy tym, co duchowe, a tym, co cielesne, nauczanie Kościoła jest w tej kwestii klarowne. Papież Benedykt XVI stwierdził: Jeżeli człowiek dąży do tego, by być jedynie duchem i chce odrzucić ciało jako dziedzictwo tylko zwierzęce, wówczas duch i ciało tracą swoją godność. I jeśli, z drugiej strony, odżegnuje się od ducha i wobec tego uważa materię, ciało, jako jedyną rzeczywistość, tak samo traci swoją wielkość. (…) Kocha jednak nie sama dusza ani nie samo ciało: kocha człowiek, (…) stworzenie jednostkowe, złożone z ciała i duszy. Jedynie wówczas, kiedy obydwa wymiary stapiają się naprawdę w jedną całość, człowiek staje się w pełni sobą. Tylko w ten sposób miłość – eros – może dojrzewać, osiągając swoją prawdziwą wielkość (Encyklika „Deus caritas est”, nr 5). Warto także przypomnieć nauczanie Soboru Watykańskiego II: Nie wolno człowiekowi gardzić swoim życiem ciała, lecz przeciwnie, winien on uważać ciało swoje, jako przez Boga stworzone i mające być wskrzeszone w dniu ostatecznym, za dobre i godne szacunku. (...) Niech wolny czas będzie użyty należycie dla odprężenia duchowego, wzmocnienia zdrowia psychicznego i fizycznego (...) przez ćwiczenia i pokazy sportowe, które także w społeczeństwie przyczyniają się do utrzymania równowagi ducha, jak i do braterskich stosunków między ludźmi (Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes”, nr 14 i 61). Jeżeli ciało, jako element konstytuujący człowieka, jest dobre i należy o nie dbać, to czym jest kult ciała – niewątpliwy znak czasu przełomu tysiącleci?

„Liturgia” i „kapłani” kultu ciała

Kult ciała rozpoczął się już w latach 20. i 30. XX wieku jako jeden ze sposobów złagodzenia powojennej traumy. Pojawiły się wówczas nowe techniki upiększania ciała (operacje plastyczne wykonywane nie ze względów terapeutycznych, trwała ondulacja). W kolejnych dekadach skupienie się na wyglądzie zewnętrznym zaowocowało zmianą mentalności i odwróceniem hierarchii wartości. Rewolucja obyczajowa lat 60. spowodowała, iż sprawy dotyczące ludzkiego ciała i jego seksualności przestały być tematem tabu. Pojęcie „kult ciała” nawiązuje do kultu praktykowanego w ramach religii. Różni się jednak od starogreckiej czy starorzymskiej troski o wygląd. Jak podkreśla kard. C.M. Martini w swej książce „Tajemnica ciała”, obecny trend przejawia się w istnieniu swoistych świątyń, nabożeństw, ofiar oraz bożków i ich czcicieli. Ciało stało się obiektem uwielbienia, a piękny wygląd i dobra kondycja zajęły miejsce „zbawienia”. Do osiągnięcia szczęścia nie jest więc potrzebny kontakt z Bogiem, lecz posiadanie idealnego ciała. To ono jest gwarantem sukcesu zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym. Kult wymaga także pewnej „liturgii”, a więc systemu zachowań praktycznych, objawiających się w rytuałach, przepisach i języku. Jej odpowiednik znajdziemy w różnych poradnikach oraz sposobach pielęgnacji, którą zapewniają masażyści i wizażyści (współcześni „kapłani”). Jakie są skutki takiego ubóstwiania ciała? Piękno, siła oraz młodość, choć zawsze były inspiracją dla twórców sztuki i literatury, stały się obecnie niemalże jedynym kapitałem człowieka. Nie istnieje już suma pieniędzy, która byłaby za wysoka, by przeznaczyć ją na poprawę zdrowia, dobre samopoczucie i upiększające zabiegi. Ćwiczenie umysłu oraz charakteru nie jest doceniane. Dziś szacunek zdobywa się poprzez stosowanie najróżniejszych diet, modny ubiór, perfekcyjny makijaż. Wspólnotę tworzą „bratnie dusze” spotykające się w ośrodkach SPA i innych „świątyniach”, zapatrzone w ideał niekończącej się młodości i atrakcyjności. Taka optyka opiera się na wierze w istnienie jedynie świata materialnego. Człowiek nie poszukuje zatem sensu w religii, jego obaw nie budzą także wojna czy śmierć. Naczelną potrzebą zaspokajaną przez gloryfikację wyglądu jest dobre samopoczucie i perfekcyjny wizerunek. „Kult”, którego jesteśmy świadkami, przekłada się na to, że z ciała czyni się przedmiot wielu skomplikowanych przedsięwzięć, jak ma to miejsce w dziedzinie body modification. Termin ten obejmuje wszelkie zabiegi w miękkich i twardych częściach ciała poza interwencjami chirurgicznymi i ranami powstałymi w walkach.

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 07 wrzesień 2015 09:51

1 komentarz

  • Link do komentarza Nick sobota, 18 kwiecień 2015 10:31 napisane przez Nick

    Z jednej strony mamy do czynienia kultem ciała. Z drugiej strony mamy niestety zupełną niedbałość o ciało: nadmierne obżarstwo, brak ćwiczeń fizycznych i higieny, zaniedbywanie zdrowia w szerszej perspektywie.

    Raportuj

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 42 pozycjie


Powered by JS Network Solutions